W ostatnim nagraniu Phil Konieczny spokojnie i z humorem tłumaczy, dlaczego Bitcoin nie upadnie przez komputery kwantowe. Jednocześnie pokazuje, że strach przed tą technologią często wynika z braku zrozumienia podstaw. Co więcej, jego argumenty trafiają zarówno do początkujących, jak i doświadczonych inwestorów.
Rynek kryptowalut regularnie mierzy się z nowymi narracjami, jednak nie każda z nich ma realne znaczenie dla przyszłości.
Absurd argumentu o końcu Bitcoina przez komputery kwantowe
Phil Konieczny zaczyna swoją odpowiedź od ironii, ponieważ chce obnażyć nielogiczność popularnego argumentu. Zwraca uwagę, że jeśli komputery kwantowe zniszczą Bitcoina, zniszczą także cały cyfrowy świat. W takiej sytuacji przestaną działać banki, internet oraz tradycyjna giełda. Dlatego ten argument, jego zdaniem, nie trzyma się podstawowej logiki.
“Patrząc na to z tej perspektywy, no to wszystko będzie skończone. Będzie skończony nasz internet, banki, tradycyjna giełda. Więc patrząc na to w ten sposób, no to ludzie nie powinni używać niczego, bo to wszystko może być skończone. Gdy ktoś daje argument, że nie warto inwestować w Bitcoina, bo jak będzie komputer kwantowy, to zniszczy on Bitcoina – no to sama osoba mogła powiedzieć, że nie warto mieć konta w banku, bo jak powstanie komputer kwantowy, to zhakuje nasze pieniądze. Tak samo nie warto inwestować na tradycyjnej giełdzie, no bo przecież pieniądze na tradycyjnej giełdzie też mogą zniknąć. W ogóle giełda też może zostać zhakowana.”
Po tym cytacie Phil przechodzi do dalszego wyjaśnienia już spokojniejszym tonem. Podkreśla, że strach przed kwantami wybiórczo dotyczy tylko kryptowalut. Tymczasem cały system finansowy opiera się na podobnej kryptografii. Dlatego atak na Bitcoina oznaczałby globalny chaos.
Warto zadać sobie proste pytanie: czy ktoś celowo zniszczyłby fundamenty współczesnej gospodarki. Według Phila taka wizja brzmi bardziej jak film science fiction. Z tego powodu uważa on ten argument za czysto teoretyczny straszak.
Bitcoin a odporność na zagrożenia kwantowe
W kolejnej części Phil Konieczny przechodzi do konkretów technicznych. Wyjaśnia, że zagrożenie kwantowe nie jest żadną nowością. Świat kryptografii mówi o nim od wielu lat. Dlatego równolegle rozwijane są rozwiązania typu quantum resistance.
Phil tłumaczy, że już dziś istnieją kryptowaluty odporne na komputery kwantowe. W przypadku Bitcoina możliwy jest fork, czyli zmiana protokołu. Taki mechanizm pozwala dostosować sieć do nowych warunków technologicznych. Co ważne, Bitcoin wielokrotnie udowodnił, że potrafi się adaptować.
Aby uprościć temat, warto spojrzeć na to krok po kroku:
zagrożenie kwantowe jest znane od lat,
trwają prace nad kryptografią odporną na kwanty,
możliwy jest fork Bitcoina do nowego standardu,
sieć może działać dalej po zmianach.
Dzięki temu Bitcoin nie jest bezbronny wobec rozwoju technologii. Phil podkreśla, że nawet nagłe pojawienie się komputera kwantowego nie oznacza końca sieci. Zmiany mogłyby zostać wprowadzone etapami. To daje czas na reakcję całemu ekosystemowi.
Czy fork oznacza chaos dla użytkowników? Phil uspokaja, że społeczność Bitcoina już wiele razy przechodziła przez aktualizacje. Z tego powodu taki scenariusz nie jest niczym nadzwyczajnym. Kluczowe jest to, że rozwiązanie istnieje.
Najgorszy możliwy scenariusz dla Bitcoina
Phil Konieczny nie unika trudnych pytań i omawia także pesymistyczny wariant. Zakłada on sytuację, w której komputer kwantowy pojawia się nagle. Wtedy konieczne byłoby cofnięcie się do wcześniejszych bloków. Taki ruch mógłby wpłynąć na część transakcji.
Phil zaznacza jednak, że straty dotyczyłyby bardzo krótkiego okresu. Mowa raczej o dniach lub tygodniach, a nie o całej historii sieci. Bitcoin jako system nadal by istniał. Dlatego narracja o jego całkowitym zniszczeniu jest przesadzona.
Dla początkujących inwestorów ważne jest zrozumienie skali ryzyka. Nie mówimy o utracie wszystkich środków w jednej chwili. Chodzi raczej o techniczne wyzwanie, które można rozwiązać. To ogromna różnica.
Czy taki scenariusz odstrasza inwestorów długoterminowych? Zdaniem Phila nie. Osoby patrzące na Bitcoina w perspektywie lat rozumieją, że każdy system przechodzi ewolucję. Internet także zmieniał się wielokrotnie, a mimo to działa do dziś.
Dlatego najgorszy przypadek nie oznacza końca Bitcoina. Oznacza jedynie trudny moment adaptacyjny. To ważna różnica, o której często zapominają krytycy.
Komputery kwantowe jako broń strategiczna
Trzeci argument Phila Koniecznego dotyczy polityki i geostrategii. Zwraca on uwagę, że prawdziwy komputer kwantowy byłby bronią strategiczną. Taka technologia dałaby ogromną przewagę militarną i wywiadowczą. Dlatego rządy nie ujawniłyby jej pochopnie.
Phil uważa, że zniszczenie Bitcoina nie byłoby priorytetem dla żadnego państwa. Ujawnienie takiej technologii osłabiłoby własne systemy finansowe. Banki centralne, giełdy i infrastruktura krytyczna również byłyby zagrożone. To sprawia, że scenariusz ataku na Bitcoina wydaje się nieracjonalny.
W tym miejscu pojawia się kolejne pytanie: czy rządy ryzykowałyby destabilizację świata finansów. Phil odpowiada pośrednio, że nie. Zbyt wiele mogłyby stracić. Dlatego straszenie kwantami często służy tylko budowaniu sensacji.
Na końcu Phil wraca do swojego humorystycznego tonu. Sugeruje, że osoby wierzące w ten argument powinny przestać korzystać z internetu. Powinny także zamknąć konta bankowe i zrezygnować z giełdy. W przeciwnym razie ich obawy są wybiórcze.
Cała wypowiedź Phila Koniecznego pokazuje jedno. Bitcoin nie jest naiwnym projektem ignorującym rozwój technologii. To system, który od początku zakładał konieczność adaptacji. Dlatego argument o komputerach kwantowych nie powinien odstraszać świadomych inwestorów.
Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.

