Wczoraj Jerome Powell pojawił się po raz kolejny na tym klasycznym rytuale Fed: dużo mówić, mało obiecywać i zostawić rynek w próbie odczytania podtekstu. Stopy procentowe pozostały na tym samym poziomie, a główne przesłanie było zasadniczo „spokojnie, oddychaj, to jeszcze nie czas na imprezę”.
Najciekawszy moment nastąpił, gdy Powell mówił o taryfach. Wyjaśnił, że ich wpływ na ceny ma tendencję do bycia szokiem punktowym, jednorazowym przerzuceniem kosztów, a nie ciągłym procesem inflacyjnym. Mówiąc po polsku: podnosi cenę raz, hałasuje, potem mija. O ile, oczywiście, nikt nie wymyśli nowych taryf po drodze, bo wtedy scenariusz się zmienia.
Nas perguntas, Powell, wzmocnił, że decyzje są nadal uzależnione od danych i że Fed nie reaguje na presję polityczną, nerwowy rynek ani nadmiernie optymistyczne oczekiwania. Wiadomość była jasna: Fed woli popełnić błąd z ostrożności, niż działać z pośpiechem i stracić kontrolę nad inflacją, po tym jak miał narrację przeciwną do obecnej..l
Agora, olhando tecnicamente. Se o efeito das tarifas realmente ficar concentrado em um único aumento de preços e a inflação seguir desacelerando nos próximos dados, o cenário de médio prazo para cortes de juros continua vivo. Isso melhora as condições financeiras, reduz o custo do kapitału i sprzyja aktywom ryzykownym, w tym kryptowalutom.
