Przez pierwsze dwa lata cyfrowe aktywa (DAT) były reklamowane jako „łatwy zysk”: nie trzeba handlować, wystarczy trzymać bitcoiny i etery, czekając, aż inflacja przyniesie pieniądze. W czasach, gdy woda jest głęboka, ta strategia rzeczywiście działała.


Jednak w tym roku wszystko się zmieniło; to, co jest testem, to nie to, jak dobry masz wzrok, ale jak gruby jest twój portfel. Ceny monet nie rosną, a pozyskiwanie funduszy jest trudne; trzymane monety z „złotego kawałka” stały się „gorącym ziemniakiem”, a codziennie tracą wartość. Obecna sytuacja jest bardzo realistyczna: żetony trafiają do kieszeni dużych graczy, a wielkie inwestycje, takie jak Strategy, wciąż pochłaniają bitcoiny, a etery również gromadzą się w rękach bogatych. Małe firmy niech nie myślą o wielkich marzeniach, najpierw niech sprawdzą, czy mogą przetrwać do świtu. W tym kontekście założyciel Binance, Zhao Changpeng, poruszył ten problem.


Presja rynkowa zmusiła DAT do zmiany strategii operacyjnej. Typowym przykładem jest firma kryptograficzna ETHZilla, która niedawno ogłosiła sprzedaż 24,291 eterów, przekształcając to w około 7,450,000 dolarów. Ten krok nie wynika z pesymizmu co do przyszłości rynku, lecz ma na celu wcześniejsze wykupienie niewygasłych obligacji zamiennych, aby złagodzić presję płynnościową na bilansie.


Z drugiej strony pojawił się ekstremalny przypadek DFDV, gdzie spółka publiczna sama wzięła się do wydania memecoinu $DONT na łańcuchu Solana. Chociaż firma w ogłoszeniu podkreśliła „proszę nie kupować”, wywołało to dużą uwagę rynku. Po uruchomieniu tokenu cena gwałtownie wahała się, a wartość rynkowa w ciągu kilku godzin wzrosła do 23,000,000 do 28,000,000 dolarów.


Patrząc w dal, obecne dni cyfrowych aktywów są ekstremalne: albo jesteś jak Strategy firmy Weic, z dużym kapitałem i wieloma sposobami finansowania, przekształcając bitcoiny w swoją prywatną obronną fosę, zostawiając innym zamknięte drzwi; albo musisz codziennie wymyślać nowe sztuczki, raz robić DeFi, raz podłączać RWA, a teraz nawet eksperymenty z memecoinami się pojawiły, właściwie chodzi tylko o to, jak przedłużyć sobie życie. W rzeczywistości, ten rynek już przeszedł czas „głupiego trzymania monet”, teraz jest to pole bitwy kapitałowej dla najlepszych myśliwych. Najtrudniejsze jest to, że w tej branży nie ma „pośrednich stref”, nie możesz spokojnie być małym szefem. Jeśli nie jesteś wystarczająco duży, nie przetrwasz zimowych burz; jeśli nie jesteś wystarczająco lekki, to nawet obrót ciałem może spowodować, że się uszkodzisz. Rzeczywistość jest tak okrutna, rynek potrzebuje tylko kilku najlepszych, reszta albo zostaje zjedzona przez dużą rybę, albo musi w tym kręgu żyć jako „sztuka performatywna”, która staje się pośmiewiskiem.