Niektórzy mówią, że ludzie są mili i skromni, a ich podejście jest całkowicie otwarte; inni krytykują bez litości, uważając, że to tylko sztuczki marketingowe, a nie ma w tym nic prawdziwego; więcej osób po prostu obserwuje, milcząc i oglądając przedstawienie.
Właściwie, nie ma w tym nic złego, że się o tym dyskutuje, w końcu każdy ma swoje preferencje i odczucia. Ale skupiając się na 'postawie', 'wyglądzie' i 'wizerunku' i ciągle o tym rozmawiając, łatwo można przeoczyć bardziej kluczowe sprawy - za kulisami, branża giełdowa już cicho się zmienia.
Kiedyś, zarabianie na giełdzie było takie proste, prawda? Spotkania trwały, kontrakty były zawierane, wystarczyło zachęcać ludzi do handlu i zbierać prowizje. Gdyby branża nadal była w okresie szybkiego wzrostu, nie byłoby czasu na te wszystkie ozdobniki. Cała uwaga powinna być skupiona na wzroście liczby użytkowników i wolumenie transakcji, to jest właściwa sprawa.
Ale teraz patrząc, która z głównych giełd nie stara się być 'wszechstronnym zawodnikiem'? Portfele, strategie Alfa, produkty inwestycyjne, usługi kopiowania transakcji, treści na placu… wcześniej robiły to firmy trzecie, teraz giełdy wzięły to wszystko na siebie.
Ta sprawa jest naprawdę łatwa do zrozumienia, każdy, kto prowadził biznes, to wie: tylko wtedy, gdy wzrost głównej działalności osiąga szczyt, a nawet zaczyna spadać, zaczyna się gorączkowo dążyć do dywersyfikacji, szukając nowych możliwości. Gdy pojedyncza działalność handlowa nie przynosi już większych zysków, zaczyna się myślenie o przyciągnięciu wszystkich możliwych powiązanych działalności, każda dodatkowa złotówka się liczy.
Zewnętrzne środowisko również nie jest łaskawe. Po zatwierdzeniu ETF, wielu ludzi chce kupić ekspozycję na aktywa kryptograficzne, wcale nie muszą patrzeć na giełdy, tradycyjny rynek może sobie z tym poradzić. Status 'jednego wejścia' giełd kryptograficznych został już podważony.
Więc widzisz, teraz giełdy znowu robią akcje, złoto, zajmują się całkowitym handlem aktywami, gdzie nagle zakochali się w tradycyjnych finansach? Mówiąc wprost, ich granice użytkownika zostały stopniowo zjedzone, muszą bronić się pasywnie.
Mówiąc o tym rzekomym 'przyciąganiu milionów ludzi, w dół zgodności'. Szczerze mówiąc, jeśli założyciel potrafi zredukować swoje ego, to rzeczywiście jest to punkt na plus dla użytkowników, ale za tym kryje się też smak skrajnej konkurencji w branży, prawda? Gdyby można było leżeć i zarabiać nowe pieniądze, kto miałby czas na ciągłe myślenie o tym, jak zadowolić użytkowników?
Zastanawiam się, jak mogą wyglądać nadchodzące rynki: dni giełd drugiego i trzeciego rzędu będą tylko coraz trudniejsze, a wyczyszczenie przez rynek to bardzo prawdopodobne zdarzenie; konkurencja na giełdach pierwszego rzędu będzie zażarta, gdzie jeśli ktoś ma jakąś funkcję, a my nie, to musimy szybko nadrobić zaległości, obawiając się, że zostaniemy w tyle.
Jeśli chodzi o tych, którzy chwalą, krytykują i przyłączają się do drużyn, mówiąc wprost, to wszystko to ekspresja emocji, bez żadnego rzeczywistego znaczenia.
Interesuje mnie inny problem: rynek kryptowalut, nieświadomie, działa już od 17 lat. Przez te 17 lat rzeczywiście był supercykl, który sprawił, że ludzie stawali się bogaci z dnia na dzień, wielokrotnie wychodząc poza ramy, wielokrotnie przyciągając uwagę. Ale dzisiaj, nawet giełdy muszą polegać na 'wszechstronnej konkurencji', aby przetrwać, to gdzie właściwie podziały się nowe fundusze?
Ile tak naprawdę nowych użytkowników przybyło? Ile starych użytkowników całkowicie opuściło rynek i już nigdy nie wróci?
Jeśli nowej krwi już nie ma zbyt wielu, to z kim właściwie toczą się obecne gry rynkowe? Kto ostatecznie złapie ostatnią pałeczkę? To sprawa, która naprawdę wymaga przemyślenia.


