Srebro przekroczyło cenę 100 USD za uncję i wywołała falę entuzjazmu na rynkach. Dla wielu inwestorów to symbol siły metali i zapowiedź kolejnych rekordów. Polski analityk Daniel Kostecki studzi jednak emocje i przekonuje, że za tak gwałtownym ruchem nie stoi nic, co powinno cieszyć gospodarkę.

Srebro na przestrzeni ostatnich miesięcy zaskakuje wszystkich. Jednak czy powinniśmy się z tego cieszyć?

Drogie srebro to nie powód do świętowania

Srebro w ostatnich tygodniach znalazło się w historycznym punkcie. Cena metalu po raz pierwszy w historii przebiła poziom 100 USD za uncję, ustanawiając nowe ATH po dynamicznym rajdzie rozpoczętym jeszcze w 2025 roku. W skali ostatnich 12 miesięcy notowania srebra wzrosły o ponad 200%, co czyni ten okres jednym z najsilniejszych wzrostów w historii rynku metali szlachetnych.

Całą sytuację skomentował polski analityk – Daniel Kostecki. Zapytał wprost, czy rzeczywiście powinniśmy się cieszyć z tego, że srebro kosztuje ponad 100 USD za uncję. Jego zdaniem to porównywalna sytuacja do ropy po 200 USD 0 efektowna na wykresie, ale problematyczna w realnej gospodarce.

Kostecki zwraca uwagę na aspekt, który w euforii często umyka inwestorom. Srebro nie jest wyłącznie aktywem spekulacyjnym. To metal przemysłowy, kluczowy dla elektroniki, energetyki, motoryzacji i nowych technologii. Gwałtowny wzrost jego ceny oznacza wyższe koszty produkcji, presję na marże firm i pośrednio – wyższe ceny dla konsumentów.

W tym sensie dynamiczne wzrosty srebra nie świadczą o zdrowiu systemu, lecz o narastających napięciach. Krótkoterminowo zyskują posiadacze metalu, ale długoterminowo płaci cała gospodarka. To dokładnie ten sam mechanizm, który obserwowaliśmy w przeszłości na rynku energii czy żywności.

Spekulacja zamiast realnej wartości

Analityk idzie krok dalej i podważa narrację, że wzrost cen aktywów sam w sobie jest czymś pozytywnym. Jego zdaniem ani akcje, ani Bitcoin, ani metale nie „produkują” wartości w sensie użytkowym, dlatego nie można ich porównywać do srebra. Służą głównie do zmiany wyceny portfela, a nie do rozwiązywania realnych problemów technologicznych.

W przypadku surowców sytuacja jest jednak bardziej niebezpieczna niż na rynku akcji. Drogie srebro nie pozostaje abstrakcją finansową – uderza bezpośrednio w łańcuchy dostaw. Kostecki podkreśla, że w przeciwieństwie do „pompowania” aktywów finansowych, spekulacja na metalach przemysłowych niesie realne koszty społeczne: inflację, niedobory i presję na produkcję.

Z perspektywy Kosteckiego obecne ceny srebra to nie zapowiedź dobrobytu, lecz sygnał ostrzegawczy. Rynek pokazuje napięcia, niepewność i brak równowagi. W takich warunkach krótkoterminowe zyski inwestorów prywatnych stoją w sprzeczności z interesem szerokiej gospodarki.

Aby zapoznać się z najnowszą analizą rynku kryptowalut od BeInCrypto, kliknij tutaj.